|
|
|
|
|
|
|
NOWE WIADOMOSCI Z GIER I NIE TYLKO
Co ogłosi Bill Gates podczas wystąpienia w ramach targów CES?
admin data 03.01.2008, o 15:52 (UTC) | | | W przyszłym tygodniu podczas swojego wystąpienia w ramach targów Consumer Electronic Show, Bill Gates, człowiek stojący za sukcesem Microsoftu, wygłosi bardzo ważną zapowiedź dotyczącą konsoli X360. Tak przynajmniej twierdzi dziennik The Seattle Times.
W przyszłym tygodniu podczas swojego wystąpienia w ramach targów Consumer Electronic Show, Bill Gates, człowiek stojący za sukcesem Microsoftu, wygłosi bardzo ważną zapowiedź dotyczącą konsoli X360. Tak przynajmniej twierdzi dziennik The Seattle Times.
W gazecie nie znajdziemy żadnych dokładniejszych informacji na temat tego, czego będzie dotyczyć przemówienie Gatesa. Zamiast tego autor spekuluje, że ogłoszona zostanie nowa wersja konsoli wyposażona w wewnętrzny napęd HD-DVD, która miałaby stanowić odpowiedź na PS3 z wmontowanym czytnikiem płyt Blu-ray. Innym prawdopodobnym rozwojem wydarzeń będzie zdaniem dziennika sprzedaż licencji na architekturę X360 firmom trzecim, dzięki czemu będą mogły powstawać urządzenia łączące w sobie cechy nowoczesnych centrów multimedialnych (twardy dysk, obraz HD) oraz konsoli do gier.
Przypominamy, że w trakcie ubiegłorocznej edycji CES zapowiedziano konsolę Xbox 360 Elite. Niewykluczone więc, że rzeczywiście Microsoft szykuje jakąś niespodziankę. Na ile jednak spekulacje The Seattle Times okażą się zgodne z rzeczywistością, czas pokaże. Na szczęście na poznanie prawdy nie będziemy musieli długo czekać.
| | | |
|
Metal Gear Solid 4 na Xboxa 360? Nie mamy takich planów - mówi Konami
admin data 03.01.2008, o 15:51 (UTC) | | | Dosłownie wczoraj informowaliśmy o rewelacjach serwisu XboxFamily, według którego Metal Gear Solid: Guns of the Patriots miałby zawitać również na Xboxa 360. Plotki i przecieki na ten temat od jakiegoś czasu pojawiają się z zadziwiającą regularnością napełniając nadzieją serca posiadaczy konsoli Microsoftu.
Dosłownie wczoraj informowaliśmy o rewelacjach serwisu XboxFamily, według którego Metal Gear Solid: Guns of the Patriots miałby zawitać również na Xboxa 360. Plotki i przecieki na ten temat od jakiegoś czasu pojawiają się z zadziwiającą regularnością napełniając nadzieją serca posiadaczy konsoli Microsoftu.
Niestety, po raz kolejny konieczne jest dementi. Jak donosi serwis The Game Reviews, dział PR wydawcy gry, firmy Konami, całą sprawę skomentował w ten sposób: „Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots jest ekskluzywnym tytułem dla PS3 i nie mamy żadnych planów związanych z opracowaniem wersji dla Xboxa 360.”
Pozostaje chyba przestać wierzyć w jakiekolwiek internetowe przecieki na ten temat, a z ewentualnymi zapowiedziami podobnej miary wstrzymać się do pierwszego oficjalnego oświadczenia.
| | | |
|
Firma D3Publisher zapowiada grę Rocket Bowl
admin data 03.01.2008, o 15:50 (UTC) | | | Produkcję gry Rocket Bowl rozpoczęto już ponad pół roku temu. Wówczas to wydawca D3Publisher powierzył to zadanie studiu deweloperskiemu 21-6 Productions. Od tamtej chwili nie przekazano nam choćby najdrobniejszej wiadomości na temat ewentualnego postępu w pracach nad stworzeniem pierwszej pozycji o kręglach przeznaczonej dla konsoli Xbox 360.
Produkcję gry Rocket Bowl rozpoczęto już ponad pół roku temu. Wówczas to wydawca D3Publisher (m.in. Puzzle Quest : Challenge of the Warlords, Mad Tracks) powierzył to zadanie studiu deweloperskiemu 21-6 Productions. Od tamtej chwili nie przekazano nam choćby najdrobniejszej wiadomości na temat ewentualnego postępu w pracach nad stworzeniem pierwszej pozycji o kręglach przeznaczonej dla konsoli Xbox 360.
Sytuacja ta uległa zmianie wczorajszego wieczora. Zapoznaliśmy się w ten sposób ze szczegółowymi informacjami poświęconymi rozgrywce oraz poszczególnym elementom dzieła 21-6 Productions.
Na początku warto zauważyć, że Rocket Bowl nie można określić tradycyjnym przedstawicielem gier poświęconych tematowi kręgli. Autorzy popuścili bowiem wodze fantazji i postanowili wyprodukować pozycję dosyć futurystyczną, z wieloma udziwnieniami, które mogą nie przypaść do gustu miłośnikom tego sportu. Wśród takich zabiegów najbardziej rzucającym się w oczy jest stworzenie dziewięciu niekonwencjonalnych torów. Każdy z nich przypomina bardziej rampę, po której można poszaleć na deskorolce, aniżeli trasę dla kuli. Prócz fałdowania terenu gracze natkną się różnego rodzaju tunele, pętle, zdradzieckie zakręty oraz pionowe ścianki. Wymienione elementy mają oczywiście za zadanie utrudnić rozgrywkę i wprowadzić do zabawy cząstkę chaosu. Przydatną szczególnie w rozgrywkach wieloosobowych.
Rocket Bowl zaoferuje graczom kilka trybów zabawy. Znajdzie się wśród nich standardowy tryb dla pojedynczego gracza, w którym zmierzy się on z zawodnikami kontrolowanymi przez konsolę (Turniej oraz Wyzwania), opcja Free Roam, dzięki której będzie mogli zapoznać się na spokojnie ze wszystkimi torami, pokój z mini-grami, a także tryb multiplayer. Ten ostatni umożliwi rozegranie meczy z udziałem maksymalnie czterech użytkowników Xbox 360.
Premiera Rocket Bowl odbędzie się w przeciągu kilku najbliższych miesięcy. Gra zostanie opublikowana w usłudze Xbox Live Arcade.
| | | |
|
Firma D3Publisher zapowiada grę Rocket Bowl
admin data 03.01.2008, o 15:50 (UTC) | | | Produkcję gry Rocket Bowl rozpoczęto już ponad pół roku temu. Wówczas to wydawca D3Publisher powierzył to zadanie studiu deweloperskiemu 21-6 Productions. Od tamtej chwili nie przekazano nam choćby najdrobniejszej wiadomości na temat ewentualnego postępu w pracach nad stworzeniem pierwszej pozycji o kręglach przeznaczonej dla konsoli Xbox 360.
Produkcję gry Rocket Bowl rozpoczęto już ponad pół roku temu. Wówczas to wydawca D3Publisher (m.in. Puzzle Quest : Challenge of the Warlords, Mad Tracks) powierzył to zadanie studiu deweloperskiemu 21-6 Productions. Od tamtej chwili nie przekazano nam choćby najdrobniejszej wiadomości na temat ewentualnego postępu w pracach nad stworzeniem pierwszej pozycji o kręglach przeznaczonej dla konsoli Xbox 360.
Sytuacja ta uległa zmianie wczorajszego wieczora. Zapoznaliśmy się w ten sposób ze szczegółowymi informacjami poświęconymi rozgrywce oraz poszczególnym elementom dzieła 21-6 Productions.
Na początku warto zauważyć, że Rocket Bowl nie można określić tradycyjnym przedstawicielem gier poświęconych tematowi kręgli. Autorzy popuścili bowiem wodze fantazji i postanowili wyprodukować pozycję dosyć futurystyczną, z wieloma udziwnieniami, które mogą nie przypaść do gustu miłośnikom tego sportu. Wśród takich zabiegów najbardziej rzucającym się w oczy jest stworzenie dziewięciu niekonwencjonalnych torów. Każdy z nich przypomina bardziej rampę, po której można poszaleć na deskorolce, aniżeli trasę dla kuli. Prócz fałdowania terenu gracze natkną się różnego rodzaju tunele, pętle, zdradzieckie zakręty oraz pionowe ścianki. Wymienione elementy mają oczywiście za zadanie utrudnić rozgrywkę i wprowadzić do zabawy cząstkę chaosu. Przydatną szczególnie w rozgrywkach wieloosobowych.
Rocket Bowl zaoferuje graczom kilka trybów zabawy. Znajdzie się wśród nich standardowy tryb dla pojedynczego gracza, w którym zmierzy się on z zawodnikami kontrolowanymi przez konsolę (Turniej oraz Wyzwania), opcja Free Roam, dzięki której będzie mogli zapoznać się na spokojnie ze wszystkimi torami, pokój z mini-grami, a także tryb multiplayer. Ten ostatni umożliwi rozegranie meczy z udziałem maksymalnie czterech użytkowników Xbox 360.
Premiera Rocket Bowl odbędzie się w przeciągu kilku najbliższych miesięcy. Gra zostanie opublikowana w usłudze Xbox Live Arcade.
| | | |
|
Kultowa Contra powraca!
admin data 01.01.2008, o 10:04 (UTC) | | | Kto miał Pegasusa, miał również Contrę - klasyczną, dwuwymiarową, "chodzoną w bok" strzelaninę. Te piękne czasy powracają wraz z Contrą 4
Do recenzji Contry 4 jak ulał pasują słowa Kazika Staszewskiego z piosenki „Żelazo nie klęka” z albumu El Dupa.
Oczy widzą, silna ręka, pamiętaj
Żelazo nie klęka!
Tak, tak, to najkrótsza i najtrafniejsza recenzja Contry 4, z jaką się spotkacie. Teraz mogę już tylko opisywać mechanikę gry, rozpływać się nad detalami i mącić w głowach młodzieży. No, to do roboty.
Kto Contry nie zna, ten nie jest godzien miana prawdziwego gracza. Ta dwuwymiarowa strzelanka święciła tryumfy na przełomie lat ’80 i ’90, kiedy to w polskich domach rządziła konsolka Pegasus, podróbka nintendowskiego NESa. Kto miał Pegasusa, ten miał i Contrę, która była hitem growego repertuaru w czasie posiedzeń z kumplami z podstawówki. Contrę przechodziło się samemu, na dwóch, na zmianę i – przede wszystkim, do oporu, katując grę jeszcze długo po ukończeniu podstawowego trybu.
Od tamtych czasów zbyt wiele się nie zmieniło. Contra zestarzała się, doczekała masy odcinków, zaliczyła wejście w trzeci wymiar oraz odsłony na wielu konsolach, w tym na PS2, Saturnie i GBA, ale to, co charakteryzowało serię na przestrzeni lat, pozostało. Sięgająca korzeniami do najstarszych odsłon, nowa Contra 4 jest dwuwymiarową strzelanką, w której biegniemy w prawo i mordujemy wszystko, co nawinie się pod lufę.
Czwórka ma historyjkę wprowadzająca, ale przyznam się, że przesiedzenie intra wobec możliwości własnoręcznego odstrzelenia kilkunastu tyłków, zawsze skutecznie powstrzymywało mnie przed poznaniem fabuły konfliktu. Ta, tradycyjnie, jest kiepska, bo i przecież właśnie takiej tandetnej historii oczekuje każdy fan serii po czwartej odsłonie ulubionej strzelanki. Dość powiedzieć, że obcy znowu atakują Ziemię, która pogrąża się w chaosie. Do walki z kosmitami staje ostatnia nadzieja ludzkości w postaci czwórki dzielnych – i znanych z poprzednich części serii – herosów: Billa Rizera, Lance’a Beana, Scorpiona i Mad Doga, którzy w praktyce różnią się tylko kolorem pantalonów, w jakich zasuwają po ekranie.
Niecała dycha kolejnych plansz, które przemierzymy, wymaga sporej elastyczności i szybkiego dostosowywania się do sytuacji. No, chyba, że chcemy zginąć w przeciągu pierwszych 10 sekund zabawy. Raz gnamy więc w prawo, by po chwili wspinać się w górę, wbiegać na środek ekranu lub pędzić na morskim skuterze. Raz jesteśmy na dolnym, raz na górny ekranie konsoli. Czasem trzeba uważać, by zbyt dużo czasu nie spędzać na podłodze, innym razem odwrotnie, to skakanie okazuje się głupim pomysłem. Koordynacja oko-ręka jest w czwartej Contrze testowana w sposób doprawdy nieludzki. To zresztą dopiero początek okrucieństw. Zależenie od typu przeciwnika należy wykonywać odpowiednie manewry lub korzystać z odpowiednich broni. Tradycyjnie można też lecieć na rympał, jednak ta metoda na dłuższą metę okazuje się mało skuteczna. W zatrzęsieniu bolesnych atrakcji, które oferuje Contra, uczenie się poziomów na pamięć i rozsądne parcie do przodu naprawdę przynosi efekty.
Co tu zresztą kryć, Contra 4 to diabelnie trudna gra, w której nagrodą dla zawodników jest fakt, że zamiast w planszy czwartej, tym razem zginą w piątej. A potem, w połowie piątej. A parę godzin ćwiczeń później, na początku siódmego poziomu. Żeby powołać się znowu na Kazika, „żelazo nie klęka”, a jeśli klęknie, to nigdy nie wydostanie się poza pierwsze dwa poziomy. To nie przelewki – jedno trafienie oznacza stratę jednego „życia” naszego herosa. Zależnie od wybranego poziomu trudności „żyć” jest mniej lub więcej, jednak zawsze jest ich za mało. Przejście gry w jednej kontynuacji graniczy z cudem, co zresztą rewelacyjnie podkreśla opis, jakim autorzy gry opatrzyli najwyższy poziom trudności – „Myślałeś, że jesteś mistrzem strzelanek 2D? Nie, nie jesteś”. Nic dziwnego, skoro przeciwników są tony i nikt jakoś się z graczem specjalnie nie patyczkuje, a kolejne levele wieńczy zawsze dość trudne i niezwykle intensywne spotkanie z bossem – przeważnie wielokrotnie większym, wielokrotnie bardziej wrednym i wielokrotnie bardziej twardym. No i spotkanie takie rzadko kiedy kończy się na jednym starciu.
Po stronie gracza stoi niemały arsenał. Broń to stare dobre zabaweczki, które od wieku szczenięcego rozpoznaję doskonale – F to miotacz ognia, M – karabin maszynowy, S – rozpryskowy cud techniki, powalający najtwardszych drani bez celowania… Spluw jest zresztą więcej, a zebranie dwóch egzemplarzy każdej broni skutkuje dopaleniem jej sposobu strzału. Co więcej, w każdym momencie nasz heros może posiadać dwie pukawki, pomiędzy którymi możemy się dowolnie przełączać. Choć, żeby jakoś rewelacyjnie podbijało to nasze szanse wobec zagonów wroga, to nie…
Kiedy jakimś cudem uda nam się ukończyć Contrę 4 na którymkolwiek z poziomów trudności, dostępny staje się tryb wyzwań, który oferuje jeszcze więcej jeszcze trudniejszej zabawy. Warto się jednak pomęczyć, bo z okazji dwudziestolecia serii autorzy gry nie poskąpili pysznych dodatków do odblokowania, takich jak nowe postacie, wywiady z twórcami, czy – uwaga – grywalne wersje oryginalnej Contry i Contry Super C. Tak, tak, tych samych, na których wymiataliśmy na Pegasusach! Dla mnie bomba.
Contra 4, mimo że jest do bólu oldschoolowa i nie wykorzystuje żadnych patentów związanych z dotykowym ekranikiem NDS, prezentuje się rewelacyjnie. Jest kolorowo i dynamicznie, świszczą kule, błyskają lasery, bossowie zajmują po dwa ekrany i tak dalej. Nie ma niczego, na co można by nawet zacząć próbować narzekać. Można za to zacząć wspominać, bowiem wiele przeszkadzajek nawiązuje designem do poprzednich części serii. Aha, Contra 4 wspiera rewelacyjny tryb dla dwóch graczy, niestety tylko wtedy, kiedy obaj posiadają swój egzemplarz gry.
Nowa Contra jest doskonałym przenośnym shooterem. Śliczna, niezwykle wymagająca i zapewniająca niesamowitą satysfakcję (oraz konkretne nagrody do odblokowania). Tradycyjnie dla gatunku zabawa nie jest specjalnie długa, ale poziom trudności skutecznie powstrzymuje przed ukończeniem gry raz-dwa i odstawieniem jej na półkę. Zasiadając do czwartej Contry, pamiętajcie więc słowa Kazika Staszewskiego…
Czas ucieka, a wróg nie czeka
Słabo?! Się nie lękaj, pamiętaj
Żelazo nie klęka!
| | | |
|
Crysis
admin data 01.01.2008, o 09:55 (UTC) | | | Na rynek trafił "Crysis" zapowiadany jako graficzna rewolucja i pokaz możliwości Windows Vista oraz najnowszych kart graficznych. Czy możemy liczyć na niespodziankę? Kiedy w zeszłym roku zwiedzałem targi gier Games Convention...
...zupełnie przez przypadek natrafiłem na jednego z programistów "Crysis", który okazał się Polakiem. Rodacy pracujący nad zagranicznymi grami to nic nadzwyczajnego, ale dzięki wspólnemu językowi (dosłownie) dane mi było poznać tajniki prac nad "Crysis". - Gra na pewno pojawi się na jesień - zapewniał programista. Czekaliśmy rok, ale jak się okazuje - było warto.
| | | |
|
|
|
Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (3 wejścia) tutaj!
|
|
|